O moim stanie zdrowia
Drodzy czytelnicy !
Nie jestem ani lekarzem, ani dietetykiem , ale z wykształcenia pielęgniarką czyli podstawy wiedzy medycznej posiadam. Nie zamierzam jednak bawić się w fachowe porady eksperta. Chcę się z wami podzielić swoją historią i być może zainspirować do pójścia taką drogą jaką ja obrałam żeby diametralnie zmienić na lepsze swoje zdrowie.
Zacznę od tego, że niestety doprowadziłam swój organizm do stanu delikatnie mówiąc niepokojącego. Co mi było ?
Chyba wypunktuję żeby było przejrzyście:
- Podwyższony poziom cholesterolu - ostatni wynik jaki miałam z 26.10.2018 r sprzed mojej przemiany to był poziom 260 ( norma 115-190 )
- Podwyższony poziom trójglicerydów - wynik z 26.10.2018 - 161 ( norma poniżej 150 )
- Bardzo niski poziom wit. D3 - wynik z 18.06.2015 to 14,82 ( norma to 30-70)
- Nadwaga - 85 kg przy wzroście 164 cm.
- Bolący kręgosłup ( mam 10 przepuklin ) ciągle wypadający dysk i okropny ból, który zmuszał mnie do brania Ketonalu i to tak przynajmniej 3-4 razy w roku.
- Bolące biodro prawe i prawe kolano, które miałam po skręceniu.
- Stan zapalny ścięgien Achillesa ze zgrubieniami-zwyrodnieniami wielkości orzecha laskowego
- Permanentny stan przemęczenia, nie miałam na nic siły ani energii, budziłam się zmęczona.
- Miałam zadyszkę przy wysiłku fizycznym. Przy wchodzeniu na górki zdarzały się zawroty głowy i mroczki przed oczami.
- Wahania ciśnienia tętniczego. Raz spadek do 80/40 , raz skok do 180/120
Brałam spore dawki różnych wit D3 zarówno takich na receptę jak i ogólnodostępnych z apteki poziom stał w miejscu jak zaczarowany. Pani doktor endykrynolog stwierdziła, że wygląda na to, że się nie wchłania. I tyle, fakt stwierdzony i żadnego wyjścia z sytuacji.
To samo jeżeli chodzi o próby zbicia cholesterolu i trójglicerydów. Uparłam się, że statyn nie wezmę, bo mają więcej skutków ubocznych niż zalet z ich brania. Próbowałam zmienić dietę, ale nie było rezultatu pomimo sporych zmian w sposobie żywienia. Cały czas miałam wrażenie, że mam jakąś nierównowagę w organizmie, jakąś blokadę.
Co do prób odchudzania było podobnie, udawało się zrzucić kilka kilogramów, które stosunkowo szybko wracały często z nawiązką. Klasyczny efekt jo-jo.
Mimo, że jestem osobą dość aktywną ( lubię wycieczki w góry i spacery) i nie obżerałam się i nie jadłam fast-foodów nadal miałam problem z nadwagą i żadnej perspektywy zmian.
Kilka razy wylądowałam na SOR z obawą, że to zawał, na szczęście były to tylko skoki ciśnienia dające podobne objawy. Uświadomiłam sobie wtedy, że jak nie zawał, to za którymś razem przy kolejnym skoku ciśnienia mogę dostać wylewu.
Przypomniała mi się moja Mama , która zmarła na zawał w wieku 61 lat i fakt, że Tata ma cukrzycę. Zrozumiałam, że jestem na dobrej drodze do tego samego. Obciążenie genetyczne, czyli skłonność do tych chorób oraz już obecne objawy i złe wyniki sprawiły, że wystraszyłam się na dobre.
Wiedziałam, że musze coś zrobić, ale metoda proponowana przez lekarzy mnie nie przekonywała. Bo kiedy słyszę od lekarza, że będę brać jakiś lek do końca życia to przychodzi mi do głowy, że to nie jest leczenie tylko maskowanie objawów. Dodatkowo tak jak wspomniałam wcześniej te leki mają mnóstwo poważnych działań ubocznych. Z zawałem na pierwszym miejscu. Powiedziałam Pani doktor, że ich nie będę brała. W taki oto sposób zostałam z problemem sama.
Ale jest to historia z happy endem - znalazłam wyjście i po roku moje zdrowie jest zupełnie inne.
Tu też wypunktuję:
- Poziom cholesterolu , który robiłam ostatnio 24.06.2020 to: 192,2 - ( norma to 115-190 ) czyli już prawie w normie się mieści.
- Poziom trójglicerydów to na dzień 24.06.2020 : 66,1 ( norma to poniżej 150 ) czyli spadło znacznie
- Poziom wit. D3 w dniu 10.07.2020 wynosił 31,80 ( norma to 30-70 ) czyli jest obecnie w dolnej granicy normy, ale jest to ewidentny dowód na to, że zaczęła się wchłaniać.
- Obecnie ważę w granicach 66-67 kg czyli schudłam 18 kg
- Kręgosłup czasem mnie boli, ale nie tak bardzo żebym musiała brać Ketonal, nie brałam go od roku.
- Biodro czasem mnie boli, ale też dużo mnie niż wcześniej, a kolano to tylko przy bardzo dużym wysiłku ( trasa ponad 15km w górach albo ostre zejścia z góry) ale tez nie musiałam brać żadnych silnych leków.
- Ścięgna Achillesa nie bolą mnie wcale, zgrubienia zniknęły.
- Rano budzę się wypoczęta przed budzikiem, mam więcej energii.
- Nie mam zadyszki i zawrotów głowy oraz mroczków przed oczami.
- Ciśnienie mam w normie, przez cały rok nie zdarzył się skok ani w dół, ani w górę. Wynosi 110/80 lub 120/80. Nie brałam żadnych leków na uregulowanie ciśnienia.
Jak dla mnie rewelacyjne efekty jak na roczne działanie. Prawda, że robią wrażenie ?
Chcesz wiedzieć jak tego dokonałam ? Co mi w tym pomogło ?
Jeżeli tak to zapraszam do czytania kolejnych wpisów.








Komentarze
Prześlij komentarz