Co mi pomogło ?
Otóż tak jak przypuszczałam do mojego organizmu wkradł się brak równowagi.
- Po pierwsze byłam zakwaszona. Nieprawidłowy poziom kwasowości może być spowodowany błędami dietetycznymi, braniem silnych leków, ale też stresem. Zatem śmiało można założyć, że dotyczy nas wszystkich tylko w różnym stopniu. Do pewnego momentu organizm sobie radzi i procesy metaboliczne zachodzą w miarę prawidłowo, albo na tyle prawidłowo, że nie są widoczne niepokojące objawy. Dlatego łatwo przegapić moment kiedy dzieje się już źle.
Zatem receptą na to jest wyrównanie poziomu do prawidłowego, fizjologicznego. Ja uzyskałam to dzięki pewnemu suplementowi diety. Osobom zainteresowanym tematem podam co to jest. Dlaczego tak ? Bo nie wystarczy łyknąć kliku tabletek. To dość złożone i wymaga dokładnego omówienia. - Po drugie miałam nierównowagę flory bakteryjnej w jelitach. W poprzednim wpisie wspominałam, że zdarzało mi się stosunkowo często brać Ketonal na bolący kręgosłup. Inne leki przeciwbólowe też takie jak Paracetamol czy Ibuprofen. To spowodowało wyniszczenie dobrych pożytecznych bakterii i namnożenie się tych złych. Efekt to między innymi nieprawidłowe wchłanianie składników pokarmowych, ale też suplementów, które brałam. Na przykład wit. D3 która ewidentnie się nie wchłaniała. Podejrzewam, że inne składniki z jedzenia też nie wchłaniały się prawidłowo i dlatego mimo w miarę dobrej diety organizm był niedożywiony. Stąd wzięło się uczucie ciągłego zmęczenia i brak energii.
Tu zadziałałam suplementem odbudowującym florę bakteryjną. Ważne jest tu żeby taką kurację prowadzić minimum 3 miesiące, żeby flora się uzupełniła i wyrównała i poziomy były właściwe. Mój suplement zawierał 12 różnych szczepów bakterii jelitowych oraz błonnik pomagający się im zagnieździć w jelitach. Czyli probiotyk i prebiotyk w jednym. Tu też zachęcam osoby to kontaktu ze mną i konsultacji jak przeprowadzić prawidłowo kurację. - Po trzecie przestałam filozofować i dyskutować po co dlaczego itp itd... tylko zaczęłam się pilnować i pić 2 litry wody dziennie. Pomogła mi na początku darmowa aplikacja w telefonie przypominająca o piciu wody.
- Po czwarte dorzuciłam do tego picie aloesu bardzo dobrej jakości - stosowałam taki z dodatkiem kolagenu, który przy okazji łagodził też dolegliwości związane ze stawami, kręgosłupem i powodował, że stany zapalne były niwelowane na samym początku ich powstawania. Dzięki temu nie dochodziło do stanu wymagającego brania silnych leków takich jak Ketonal.
I tu na koniec ważna informacja, suplementy trzeba brać długo żeby były efekty. Ja biorę już rok i 4 miesiące i nie zamierzam przestać. Dlaczego ? Bo nadal mój organizm jest poddawany złym czynnikom zewnętrznym, których obiektywnie rzecz biorąc nie da się wyeliminować w 100%. Można się starać ograniczyć, ale przecież nie mamy wpływu na jakość powietrza którym oddychamy ( smog), na niezdrową żywość którą kupujemy. Na stres również nie do końca mamy wpływ. Zatem przyjęłam takie założenie, że wole brać suplementy choćby do końca życia niż znowu mam utracić zdrowie.

Komentarze
Prześlij komentarz